Peugeot 106 Racing

Od pierwszego etapu odchudzania minie niedługi czas zanim zdacie sobie sprawę, że przecież wasz komfort aż tak bardzo nie ucierpiał. W zasadzie to jazda „nieco innym” samochodem sprawia Wam frajdę i gotowi jesteście zrobić następny krok. Nie ma na co czekać, tym bardziej, że zbliża się sezon i wasze auto musi wreszcie zacząć skręcać.

To naprawdę nic trudnego, aczkolwiek zajmie trochę czasu. Najłatwiej będzie zacząć od odkręcenia WSZYSTKIEGO. Skoro podjęliście męską decyzję zrobienia wydmuszki ze swojego samochodu, to nie możecie mieć co do tego cienia wątpliwości. Żeby Wam pomóc postaram się ująć moje doświadczenia w szereg przejrzystych wskazówek. A demontować będziemy następujące elementy:

  1. Fotele – stoją na środku, przeszkadzają we wszystkim i dużo łatwiej będzie Wam bez nich. Dzisiaj jeszcze nie będę pisał o lżejszych zamiennikach, dlatego po wszystkim fotele wrócą na swoje miejsce.
  2. Car audio – radio, zmieniarka, głośniki, wzmacniacze, kondensatory, tuba i dwa bębny przewodów. Nie kręćcie nosem, cały ten bałagan waży zdecydowanie więcej niż śmieszne plasticzki. Na handel z nim.
  3. Poduszki powietrzne – przykro mi, ale czasem lepiej, żeby kilkunastoletnia poducha nie wystrzeliła Wam w twarz. Tym bardziej, jeśli nastąpi to po wjechaniu w dziurę, a nie faktycznym uderzeniu w przeszkodę. Wypad.
  4. Deska rozdzielcza – ona również wróci do auta, ale pod nią kryje się trochę cennej masy.
  5. Wykładziny podłogi, wygłuszenia podłogi oraz drzwi, podsufitka, plastiki ze słupków i tunel środkowy – ważą niby niewiele, jak to plastik i trochę gąbki. Pamiętajcie jednak, że każdy kilogram składa się z tysiąca gramów: grosz do grosza, ziarnko do ziarnka… Boczki drzwiowe musicie przykręcić z powrotem, jazda bez nich jest niebezpieczna.
  6. Niepotrzebne kable – w zasadzie decyzja należy do Was. W każdym aucie mnóstwo jest takich, które dotyczą wyposażenia otrzymywanego za dopłatą: ESP, poduszki boczne, podgrzewane fotele itd. Jeśli widzicie przed sobą kilka wolnych wtyczek, to warto sprawdzić od czego są, a potem odciąć niepotrzebne przewody. Każdy z nich na wszelki wypadek zaizolujcie.
Elise z 250-konnym silnikiem waży ok 900 kg, czyli mniej więcej tyle ile Honca CRX  fot: europeancarweb.com
Elise z 250-konnym silnikiem waży ok 900 kg, czyli mniej więcej tyle ile Honda CRX
fot: europeancarweb.com

Jak już wspomniałem elementy niezbędne do poruszania się samochodem muszą wrócić na swoje miejsce. Lżejszymi zamiennikami zajmiemy się w swoim czasie. Tymczasem w następnym odcinku przejdziemy do odchudzania karoserii i elementów silnika oraz zawieszenia i hamulców.

Jeśli jesteście przekonani, że do tej pory udało nam się urwać sporo kilogramów, to musicie wiedzieć, że to dopiero czubek góry lodowej. Nie wydaliśmy do tej pory przecież ani złotówki;)

Reklamy